Artykuł jest kontynuacją poradnika kierowanego do firm planujących redesign strony internetowej. W przedniej części przedstawiłem 6 pytań , które warto sobie zadać przed redesignem strony internetowej.

 

Odpowiednie podejście do zmiany strony internetowej jest kluczem do sukcesu. Często spotykam się jednak z błędami popełnianymi już na pierwszym etapie przygotowań wewnątrz firmy. Dlatego stworzyłem listę zadań, których moim zdaniem warto unikać, gdyż mogą zepchnąć nas na złą drogę lub często okazują się po prostu stratą czasu.


1. Nie szukaj przykładów ładnych i kreatywnych stron.

Podejmując decyzję o potrzebie zmiany strony internetowej nie zawsze mamy skrystalizowaną wizję na to, jak chcemy być postrzegani jako firma lub marka.

W związku z tym, przeglądanie serwisów z nagrodami za najlepszy design strony lub czytanie artykułów “20 najbardziej kreatywnych stron roku”, sprowadza się do szukania w ciemno oraz subiektywnej oceny estetyki i wyróżnienia. Niestety, kierunek wyznaczony na podstawie tak znalezionych przykładów może okazać się chybiony.

O wyglądzie strony internetowej nie powinny decydować nasze subiektywne preferencje estetyczne.

Aspekt estetyczny brandingu jest niezwykle ważny dlatego wygląd strony internetowej musi wynikać z czegoś więcej. Rozwiązania wizualne powinny odzwierciedlać m.in to:

  • Kim jesteśmy. Czyli naszą historię, naszą misję oraz siłę która nas napędza.
  • Jacy jesteśmy. Czyli jakie są nasze cechy charakterystyczne i co nas wyróżnia od konkurencji.
  • Jak się zachowujemy. Czyli jak się wyrażamy oraz jak postępujemy.

Szerzej pisałem o tym w artykule “Jak pokazać charakter marki w identyfikacji wizualnej”.

Taki sposób przeglądania powoduje, że zapamiętujemy głównie strony, które się czymś wyróżniają.

Nie zawsze zastanawiamy się jednak, czy ten konkretny sposób wyróżnienia będzie dla nas odpowiedni. Wyróżnienie na tle konkurencji jest ważną częścią marki, a tej decyzji nie powinniśmy zostawiać przypadkowi.

Wyznaczenie odpowiedniego kierunku wizualnego jest zadaniem agencji, nie klienta.

Zadanie to powinno być poprzedzone dogłębnym poznaniem biznesu klienta oraz zrozumieniem jego potrzeb. Wyszukanie i prezentacja przykładów, które oddają wizję na nową stronę, może być jednym z narzędzi współpracy z klientem. Jednak początek procesu to nie jest odpowiedni czas na zbieranie referencji. Jestem również zdania, że najlepiej zostawić to zadanie agencji. Idąc do lekarza nikt nie oczekuje, że przyniesiemy ze sobą listę najładniejszych tabletek, które mogły by nam pomóc.

2. Nie wybieraj rozwiązań bez zdefiniowania celów.

Strona internetowa nie jest dekoracją. Jest narzędziem, którego głównym zadaniem jest realizacja celu wizyty (potrzeby) klienta. W efekcie czego my osiągamy korzyści i cele biznesowe.

I właśnie pod tym kątem powinniśmy wybierać i oceniać rozwiązania, które znajdą się na naszej stronie. Zanim przystąpimy do tworzenia mapy strony lub określania zawartości poszczególnych podstron, zastanówmy się po co one są i z czego powinny wynikać.

  • Nasze cele. Co chcemy osiągnąć dzięki stronie internetowej?
  • Potrzeby użytkowników. Po co klienci przychodzą na naszą stronę?
  • Priorytety. Które ze zdefiniowanych celów i potrzeb są najważniejsze?
  • Wymagania funkcji i zawartości. Jakich funkcji oraz jakiej treści będziemy potrzebować żeby zrealizować założone cele?
  • Struktura strony. Jaka organizacja treści pozwoli użytkownikowi poruszać się po stronie efektywnie?

3. Nie kopiuj bezkrytycznie rozwiązań z innych stron (np. konkurencji).

Widzę dwa główne powody dla których zapożyczanie w ciemno elementów z innych stron internetowych (np. funkcji, treści, mapy strony, kategoryzacji) może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

1. Nie wiemy czemu zdecydowali się na takie, a nie inne rozwiązanie.

Proces projektowania to w praktyce seria decyzji. Każda decyzja powinna mieć jakieś podstawy (cele biznesowe, strategie marketingowe, potrzeby użytkowników itd.). Jeśli ich nie znamy, to bardzo trudno jest ocenić dane rozwiązanie. Nie wiemy nawet czy decyzja o jego użyciu była świadoma. Ktoś mógł np. skopiować je z innej strony albo tylko testuje ich skuteczność.

2. Nie wiemy, czy to co robią działa i przynosi założone efekty.

Każdy element na stronie spełnia jakiś cel. Bez dostępu do szczegółowych danych (np. analityki) nie jesteśmy w stanie odgadnąć, czy dany element skutecznie realizuje swoje zadania. Nie kierował bym się również dobrą pozycją rynkowa firmy, gdyż nie zawsze jest ona dobrym wyznacznikiem tego, że jej strona internetowa zawiera rozwiązania warte kopiowania.

Na analizę stron konkurencji musimy spojrzeć krytycznie i zastanowić się, czy te rozwiązania można skutecznie przełożyć na nasz kontekst.

Dlatego zanim przeprowadzimy taką analizę, musimy doprecyzować nasz kontekst. Sama analiza jest bardzo wartościowa, ponieważ może dostarczyć nam wiedzy choćby o tym, jak inni wyróżniają się na tle konkurencji lub jak rozwiązują podobne problemy.

4. Nie pisz briefu, gdy nie wiesz jak się za niego zabrać.

Trafiłem niedawno na definicję briefu w encyklopedii marketingu, tworzonej przez serwis nowymarketing.pl. Łukasz Majewski z agencji VML zaprezentował w nim wytłumaczenie z którym zgadzam się w 100%.

Brief to przede wszystkim PROCES, którego efektem jest dokument, który możesz przekazać agencji.

Niestety brief przygotowany przez klienta, który często nie ma odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, może rodzić więcej pytań niż odpowiedzi. Dlatego jestem zdania, że już na wstępnym etapie, brief od klienta powinien być zastąpiony rzeczowa dyskusja z agencją. To właśnie od specjalisty należy wymagać zadawania celnych pytań oraz uzyskania wszystkich niezbędnych informacji, żeby projekt mógł zakończyć się sukcesem. Brief będzie wtedy podsumowaniem dyskusji oraz ustaleń.


Tomasz Maciąg | Managing Partner | Strategy & UX Lead @Fuse Collective


 

Polecamy również: