W branży, gdzie wszyscy mówią i robią to samo, OpenGift znalazł przewagę, którą trudno skopiować.
Sprint strategiczny zmienił ich pozycjonowanie z dostawcy towaru na projektanta emocji.
Zamiast kolejnej kampanii, krok wstecz.
Podczas warsztatu diagnostycznego pomogliśmy zespołowi rozważyć trzy opcje.
Decyzja była oczywista. Zamiast zlecać kolejną kampanię, zatrzymali bieżączkę i przeszli przez Sprint odkrywania przewagi konkurencyjnej.
- Opcja 1: Poprawić stronę główną. Tanie, szybkie. Ale analiza pokazała, że zmieni to niewiele, bo problem leży głębiej niż layout.
- Opcja 2: Przebudować całą stronę. Skuteczne, ale bez fundamentu strategicznego to strzelanie w ciemno. Nie wiesz, co komunikować.
- Opcja 3: Krok wstecz. Najpierw znaleźć przewagę, a dopiero potem komunikować.
Proces
1. Głęboka analiza rynku.
Pokazaliśmy czarno na białym, gdzie OpenGift jest nieodróżnialny od konkurencji. Zbadaliśmy firmę, klientów, kategorię i rywali.
Wnioski nie były przyjemne. Kategoria płaska. Kupujący nie widzą różnic. Bariery leżą w komunikacji, nie w ofercie.
Efekt? Zespół OpenGift po raz pierwszy zobaczył swoją firmę oczami klienta, który porównuje dostawców.
2. Warsztaty strategiczne.
Trzy sesje po 3 godziny z kluczowymi decydentami. Przyszliśmy z gotowymi hipotezami. Zespół je weryfikował.
Przeanalizowaliśmy 6 obszarów przewagi. Od bolączek kategorii, przez DNA firmy, po nowe modele biznesowe.
Odrzuciliśmy „jakość” i „terminowość”. To standard, nie wyróżnik. Każdy tak o sobie mówi.
Insighty
Najtrudniejszy moment?
Na stole leżało kilka możliwych kierunków. Każdy wydawał się dobry. Najtrudniejsze nie było wymyślenie przewagi. Najtrudniejsze było odpuszczenie wszystkich pozostałych.
Wybranie jednej odpowiedzi oznaczało powiedzenie NIE wielu innym, które też wyglądały obiecująco.
To właśnie dlatego firmy próbują to robić same i kończą z wszystkim i niczym.
Produktem nie jest gadżet.
Produktem jest emocja.
Na trzecim warsztacie zespół zrozumiał coś, co zmieniło perspektywę.
Firmy nie kupują gadżetów z logo. Kupują relacje z pracownikami, wdzięczność klientów i dumę z marki.
Jeśli gadżet ląduje w koszu, to strata pieniędzy, choćby kosztował złotówkę. Jeśli wywołuje uśmiech, to inwestycja.
OpenGift już tak pracował z najlepszymi klientami. Tylko nikt tego wcześniej nie nazwał.